piątek, 8 maja 2015

Rodział 1 - W Krainie Błękitnego Mchu cz.3

             Nikola postanowiła oddalić się od miejsca zdarzenia. Pragnęła powrócić do rzeczywistości, nawet tej w której leży zakrwawiona pośrodku ulicy.
Z początku szła powoli, ostrożnie odchylając każdą gałąź i pierw sprawdzając teren przy pomocy patyka, którym wymachiwała w powietrzu, aby uniknąć spotkania z pajęczą siecią. W międzyczasie doszła do wniosku, że pobyt turystów wczesną wiosną, jak ta, na terenie tak obszernego i tajemniczego miejsca, jak to, jest niemożliwy. Powodem, dla którego tak uważała, był mróz, którego ludzie unikają jak marcepanu w czekoladkach. Im dłużej pozostawała w utwierdzeniu, że jej teoria jej słuszna, tym więcej obaw przestawało dręczyć jej umysł, chociażby ta pytająca o to „Dlaczego nie znalazła tropów wskazujących na obecność drugiej osoby?", ponieważ nawet nieznajomy, którego słyszała i potrafiła wyczuć jego dotyk, nie pozostawił odcisków stóp na piasku, przy brzegu jeziora.
W oddali spostrzegła pole, na którym rosły długie, niemalże afrykańskie, ciemnozielone trawy. Pobiegła w jego stronę, przeciskając się przez kujące dłonie iglaków, aż znalazła się poza obszarem lasu i zwolniła tempo. Zawahała się nad dalszą wędrówką, jednak wiedziała, że nie ma już nic do stracenia.
            Szła przed siebie. Źdźbła delikatnie muskały ją w szyję, a kropelki potu tańczyły na jej czole. Z każdym krokiem czuła jak niepewność narasta, a chęć powrotu do lasu staje się jeszcze większa, niż wcześniej przewidywała.
Na jej drodze pojawiła się przeszkoda, o której istnieniu, Nikola przekonała się, gdy poślizgnęła się na niej i upadła pomiędzy trawy. Wylądowała na plecach. Ból przeszył jej ciało, a następnie sparaliżował. Spojrzała na swoje dłonie, nogi i brzuch — wszystko pochłonęła kałuża krwi, w której właśnie zażywała kąpiele. Kątem oka spojrzała na źródło owej cieczy, która spowodowała upadek — obok niej leżało masywne i brudne ciało niegdyś białego konia. Z jego rozprutego tułowia wylewała się krew, a wraz z nią jego wnętrzności, nad którymi wirowały setki owadów.
- Krew zwiastuje śmierć, a błękit melancholię. - usłyszała stłumiony i cichy szept. W pierwszej chwili uznała, że mieszkaniec zaświatów postanowił przemówić, jednak nic nie wskazywało na to, żeby jego usta chociaż drgnęły.
- Panie Koniu... Czy tak wygląda piekło? - wypluła resztkami sił, z nadzieją, że nie usłyszy odpowiedzi.
- Tak wygląda kraina Błękitnego Mchu, kochanie. - Szept przerodził się w ochrypły, nieco pewniejszy siebie głos.
Spośród tłumu much, modliszek i innych lotników, wyłonił się największy ze świerszczy. Podleciał do twarzy Nikoli, po czym przysiadł na czubku jej nosa i ponownie przemówił — Będzie dobrze...
- Czy tak wygląda moment umierania? Panie Świerszczu... Panie Śmiercio... Mój Panie... - Do oczu napłynęły jej łzy, jednak nie miała sił, aby zapłakać.
- Jelito. Po prostu Jelito. Pomogę Ci.
- Tak samo, jak pomogłeś Panu Koniowi? - histerycznie parsknęła śmiechem, opluwając przy tym twarz świerszcza. - Jelita to brzydkie imię... Nie jest wystarczająco godne, aby mógł nosić je ktoś taki, jak ty.
- Mówili mi Julita. Odkąd Fokalor wyłonił się z jeziora i postanowił tu zostać, uporządkował ją według swoich oczekiwań. Za sprawką jego panowania, większość zwierząt i jadalnych roślin pomarły, a ich miejsce zastąpiły kamienie i trawy, nicość. Widzisz, jestem zwierzęciem wszystkożernym, jednak dobrowolnie nie sięgam po padlinę... Teraz nie mam wyboru. Osiadam na jelitach wraz z innymi świerszczami, a następnie wspólnie dzielimy się każdym kęsem. Widzisz... Moi przyjaciele wymyślili mi pseudonim Jelita. Teraz kiedy oni są tam, w niebie, ponieważ wykończył ich głód, przezwisko Jelita kojarzy mi się z czasami, gdy jeszcze wspólnie osiadaliśmy na jelitach w ostatnich tygodniach z ich życia.
- Jelito, w jaki sposób trafię do domu?
- To jest twój dom.
- Proszę o jedno, zaprowadź mnie tam, gdzie nie kwitnie błękitny mech. Pomogę Ci, powstrzymam Fokalora.
- Zatem w drogę.

           Jelita i Nikola powoli walczyły z zimnym oddechem powietrza. Odór zwłok rozprzestrzeniał się wraz z wiatrem.
Krew przyległa do bluzki dziewczyny, jednak to nie stanowiło dla niej przeszkody, bo tam, gdzie nie kwitnie błękitny mech, jej ubiór również powinien być nią ubrudzony.

18 komentarzy:

  1. Kolejna piękna część.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję!:)

      Usuń
    2. A co mi tam, napiszę dłuższy komentarz. Rozdział mimo, że krótki bardzo mi się podoba. Akcja ma w sobie wele tajemnic i właśnie dzięki temu nie można nie czekć na kolejną Twoją notkę.
      Czytając opowiadanie Twojego autorstwa zastanawiam się skąd czerpiesz wenę i wszelkie pomysły na te opowiadanie. Mam nadzieję, że zaspokoisz moją ciekawość. :)
      Mam nadzieję, że kolejna notka, rozdział, bądź część pojawi się niedługo. Czekam (:

      Usuń
  2. O luju złoty ale mindfuck. Panie koniu? Jest za krótkir by normalnie ocenić. Jednak pan koń wygrał moje wizyty futaj. Zapraszam na spadanacy-w-nicosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spadajacy-w-nicosc.blogspot.com *

      Usuń
    2. Spadajacy-w-nicosc.blogspot.com *

      Usuń
    3. Dziękuję :)
      Już zajrzałam i pozostawiłam na nim swój ślad. ;)

      Usuń
  3. piękna część :)
    Czytałam z zapartym tchem, masz bardzo duży talent :*
    Zajrzysz, a może zaobserwujesz?
    Będzie mi bardzo miło ;*
    Gabrielle->Klik!

    OdpowiedzUsuń
  4. super gif :)
    piekny wygląd bloga :0

    http://moniqa-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski rozdział :-* Czekam na kolejny <3
    I zapraszam do mnie
    http://psychopaticgirlslikeblood.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, hej!
    Trochę trudno mi cokolwiek o tym rozdziale powiedzieć, ponieważ naprawdę jest króciusieńki :) Ale postaram się napisać jak najwięcej.
    Zaniepokoiłam się, gdy dotarłam do fragmentu o krwi. Z jednej strony taka niesamowita kraina... a z drugiej owady pożerające padlinę. Mało higieniczny był moment, gdy Jelita usiadła Nikoli na nosie XD (o ile dobrze pamiętam). Intryguje mnie, kto zabił tego konia, skoro owady pożerają tylko to, co zostało? :/ czy może źle zrozumiałam? xd
    Akcja ciągle się przedłuża, przez co coraz bardziej nie mogę doczekać się, az dowiem się czegoś więcej i więcej :D Tak staranie ukrywasz informacje, że nie wiem już co mam pisać. Podoba mi się to jak piszesz o otoczeniu. Nie nudzi mnie to (dla odmiany!). Punkt więc dla ciebie! :)
    Mam nadzieję, że zrobisz mi te przyjemność i kolejny rozdział będzie już dłuższy:) Pozdrawiam! Życzę mnóstwo weny i czasu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję za tak długi i wyczerpujący komentarz. To wiele dla mnie znaczy :)
      Śmierć konia jest mało istotnym fragmentem - prawdopodobnie mógł umrzeć z przyczyn naturalnych np: z głodu, na co może wskazywać " większość zwierząt i jadalnych roślin pomarły, a ich miejsce zastąpiły kamienie i trawy, nicość." zwierzęta nie mają już za bardzo się czym żywić, więc sięgają po wszystko, a te, którym się nie uda, umierają z głodu i stają się pokarmem dla reszty.
      Również życzę dużo weny :) Jeszcze raz ślicznie dziękuję.

      Usuń
  7. Dość krótki rozdział. Masz trochę problemów z przecinkami i składnią - polecam znalezienie bety. Cóż, czekam na kolejny rozdział i zapraszam do siebie:
    http://broken-pieces.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny post :) wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm... Cóż mogę powiedzieć... Na pewno fabuła jest wciągająca, trudno domyśleć się co będzie dalej. Klimat wydarzeń jest mroczny, a wręcz przerażający. Nie znam Cię za dobrze, ale myślę, że w tekście można zauważyć twój indywidualny styl bycia, wysławiania się itd. Nie przeciągając, Historia zapowiada się interesująco, z chęcią poczekam na kolejne części, mam nadzieje, że pojawią się one szybko. Życzę dużo weny i szczęścia w blogowaniu.
    Pozdrawiam C';

    OdpowiedzUsuń
  10. Życie pisze nam różne historie... Diana Wandzel - córka jednego ze współwłaścicieli CWKS Legii Warszawa, poszukuje własnego miejsca we współczesnym świecie. Można powiedzieć, że życie usłane różami, ponieważ ma wszystko. ale jednak brakowało jej jednej rzeczy. Znudzona pracą w redakcji postanawia "ruszyć w świat", by znaleźć w końcu "to coś" czego szuka od dawna. Po stracie bliskiej jej osoby, zaczyna szukać swojego szczęścia w internecie. Czy je znajdzie ? A może wydarzy się coś, co obróci jej życie o 360 stopni ?

    Tego wszystkiego dowiesz się czytając http://life-is-a-strugglee.blogspot.com/.
    Uwaga ! Opowiadanie w 3/4 związane jest z Lechem Poznań :)

    Pozdrawiam KDM_bloger :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne opowiadanie. Mam nadzieję, że będzie kontynuowane.

    Zaciekawiony z Opowych.

    OdpowiedzUsuń